european magazine - magazyn europejski - europäisches magazin
Download this episode (7 min) Jeszcze tak niedawno
Gieremek kasował milion dolarów z amerykańskiego Senatu, nie rozliczał się i
można było za to zakładać w Polsce rządy. Dzisiaj na założenie na najmniejszej
wiosce w Polsce kawiarenki internetowej Unia Europejska daje 30 milionów euro
subwencji, tj. jakieś 50 milionów dolarów, żeby się nam spełniło to, o czym tak
niedawno jeszcze mogliśmy sobie tylko pomarzyć. O czym w osobistych rozmowach z
burmistrzami i starostami: Czeladzi, Będzina, Dąbrowy Górniczej i Sosnowca długi
czas przekonywałem do realizacji projektu Wspólnej Przestrzeni Kulturowej z
Europą Wschodnią i Zachodnią, Północną i Południową, a mnie tu przed paru dniami
jakiś dyrektor od kultury, z Krakowa obwieścił publicznie, że on się utrzymuje
na swoim stanowisku od 26 lat, zakała żydokomunistyczna. Zatrzęsło mną i nie
wytrzymałem na tym wernisażu, musiałem komuś zaraz powiedzieć, że nie wiem, czy
czasem nie w tym właśnie domu kultury, w tamtych latach ubowcy robili sobie na
mnie przy pomocy chemii doświadczenia na ludziach. Szkoda słowa.
Rzecz w
tym, że jeszcze parę lat temu nawolywała za moim poruczeniem sowa do tego, żeby
internet był wszędzie na świecie, a dostęp do niego wszędzie aby był jednakowo
darmowy, żeby nie kosztowało nikogo nic, Czy to klepanie, czy oglądanie, onanizm
polityczny Czarneckiego i Palikota. A tu taka oto wiadomość, o proszę: Jak
dowiedział się Dziennik Gazeta Prawna, Polska od Unii Europejskiej otrzymała 30
milionów euro dotacji, które mogą zostać przeznaczone na budowę infrastruktury.
Nowe pieniądze mają być wykorzystane do doprowadzenia szerokopasmowego
Internetu na te tereny, którymi polscy operatorzy telekomunikacyjni nie są
zainteresowani. Pieniądze mają być wykorzystane nie tylko do dostarczenia
Internetu do domów, ale także do tworzenia publicznych punktów dostępu oraz
finansowanie abonamentu. W czym rzecz? Wyłuszczam, że po pierwsze Unia
wykańcza w ten sposób wszystkie polskie kawiarenki internetowe, źródło jako tako
klepanej biedy, a nie oferuje właścicielom tych kawiarenek i sklepów ze
słuchawkami na uszy nic w zamian. Czyli tysiące ludzi pozbawia pracy, a drugie
tysiące przyzwyczajeń, dotychczasowych zachowań. Bo jeśli będzie ogólnodostępny
i powszechny, to właściwie: komu ma służyć to inwestowanie Unii Europejskiej w
ogólnodostępność? Chyba, żeby to zaraz sprywatyzować?
A po drugie i
ważniejsze, to po zapowiedzianych tu masowych zwolnieniach z pracy i odwaleniu
tej brudnej roboty przyznane 30 milionów szybciej się przecież rozejdzie po
gościach, niż Czarnecki zdąży pomyśleć, a Palikot jak zwykle wychlapać. Po co
więc ten cała dotacja, pomyślność i dobrobyt?
Znając realia na terenach
wiejsjkich, objętych jeszcze w całości żydokomunistyczną pożogą, z góry należy
już wiedzieć, że zainwestowany w przyszłości z przyznanej już kasy sprzęt
komputerowy zestarzej się szybciej, zanim ciężko myślący koledzy zdążą go ukraść
i sprzedać gdzieć na lewo. A gdzie na to znajdzie kupca, jeśli Rumunia i
Bułgaria też w EU?
Bo rzecz w tempie kradzieży już nie tego sprzętu, pal
licho tę kupę blachy i drutu, lecz w kradzieży cudzych pomysłów. A my jesteśmy
przecież, jak powszechnie wiadomo, żyjącą jednoczśnie w dwóch światach i
stanowiącą nieprzebrane pokłady pomysłów żywą kopalnię, więc gdyby wreszcie ktoś
chciał uczciwie z nami porozmawiać w tym Kutnie, Łodzi, Skierniewicach, Rawie
Mazowieckiej, Słupsku, Piotrkowie i Tomaszowie, Białej Rawskiej, Olkuszu,
Kluczach, Krakowie, czy gdzie to nas jeszcze z tymi pomysłami nie było? Rzecz
jednak w tym, żeby chcieli nie tylko pogadać i pociągnąć za język, pokołować,
wyciągnąć może to i owo, a potem fałszywie oskarżyć o kradzież piłki do gry w
piłkę nożną, ręczną czy pingpongową!
To może i ten Instytut by wreszcie
powstał jaki i Europa byłaby cała i zdrowa. Bo, czy jest już może w Kraju jakiś
inny pomysł na uczciwe i mądre zagospodarowanie tej kwoty? Nie widzę, nie
słysze, odmaszerować.
W 1999 r. zrodził się pomysł założenia Ośrodka Edukacji Regionalnej MYKWA - Instytut Wielokulturowści(IW) . Autorem projektu wywołanego publicznie w 1999 r. jest Stefan KOSIEWSKI, prezes Polskiego Stowarzyszenia Szkolnego OSWIATA we Frankfurcie nad Menem http://oswiata.blox.pl/html/1310721,262146,169,170.html?2,1
Poparcie dla IW wyraził i Swój Akces zgłosił śp. ks. Stanisław Musiał, SJ,
IW-Regionalny Ośrodek Edukacji był w minionej dekadzie tematem wielu rozmów w różnych mejscach i na różnych szczeblach
http://tomas.blox.pl/html/1310721 Przy okazji Żydowskiego Nowego Roku (5769) SZANA TOVA życzy się Projektowi IW MYKWA: Zrealizowania się w rzeczywistości RP
Z wielkim żalem przyjąłem wiadomość o śmierci Pana Mariana Dudinskeho. Składam Rodzinie, wszystkim Bliskim i Przyjaciołom słowa szczerych kondolencji.
Odszedł wielki człowiek i patriota. Swoją życiową drogą, wyznaczaną walką o godność ludzką, o wolność, o nadzieję, nie uciekając od cierpień i prawdziwego poświęcenia, wpisał się znacząco na ważnych i pięknych kartach najnowszej historii swojej Ojczyzny. Tylko takie postawy życiowe pozwoliły nam wspólnie, solidarnym wysiłkiem zburzyć mury nienawiści, złych podziałów i krzywdy ludzkiej w tej części Europy. Nie byłoby takiej Solidarności ludzi i narodów bez takich postaw. Swoim ideałom i przekonaniom pozostał wierny. I takim pozostanie w naszej pamięci.
Vážené smútočné zhromaždenie, priatelia, S veľkým žialom som prijal správu o smrti pána Mariana Dudinského, vzdávam rodine, všetkým blízkym a priateľom slova úprimnej sústrasti. Odišiel veľký človek a patriot. Svojou životnou cestou poznačenou bojom o ľudskú dôstojnosť, o slobodu, o nádej, nevyhýbajúc sa utrpeniu a skutočnej obete, sa nezmazateľne zapísal do stránok najnovšej histórie svojej vlasti. Len takéto životné osobnosti nám dovolili spoločným solidárnym úsilím zbúrať múri nenávisti, zla a ľudskej nespravodlivosti v tejto časti Európy. Neexistovala by takáto solidarita ľudí a národov bez takýchto osobností. Zostal verný svojím ideálom a svojmu presvedčeniu . A takým zostane v našej pamäti
Marián Dudinský zmarł 26 maja 2008 roku, był dziennikarzem, Sygnatariuszem Karty 77, więźniem politycznym komunizmu.
Cześć Jego Pamięci!
Ze smutkiem przyjęliśmy wiadomość o nagłej śmierci ur. w Koszycach 13 marca 1949 roku dziennikarza i publicysty, który po studiach dziennikarskich w latach 1973-77 i po podpisaniu Karty 77 zmuszony był do utrzymywania się przy życiu podejmując pracę jako robotnik.
Po aksamitnej rewolucji 1989 roku Marian Dudinsky nie uległ propagandzie sukcesu prywatyzacji i demokratyzacji; krytycznie postrzegał rzeczywistość, dawał temu wyraz, surowo został za to potraktowany. Dla autora Kmotrou mi bola ŠtB , Sygnatariusza Karty 77, dziennikarza wyróżnianego wcześniej nagrodami (m.in. tytułem Dziennikarza Roku) nie znalazło się miejsce pracy w Instytucie Pamięci Narodu, gdzie się ubiegał. Dla przeciwnika reżimu komunistycznego więzionego w latach 1985-1990 nie było pracy redakcyjnej. Był aktywny w internecie, zaszczycał i nas swoją Osobą. Nie miał możnych przyjaciół i nie było mu lekko: miał 17-letnią, studiującą córkę, której nie mógł pomóc. Przed dwoma tygodniami odżyły nadzieje: Marian Dudinsky otrzymał wiadomość o przyznaniu skromnego zasiłku inwalidzkiego, którego nie doczekał.
Pogrążonej w smutku Rodzinie składamy Wyrazy Współczucia.
Dňa 26. mája 2008, pred poludním, zomrel vo veku 59. rokov na zlyhanie srdca, novinár, publicista , bývalý politický väzeň, podpredseda Svetového združenia bývalých československých politických väzňov a predseda Sekcie násilne odvlečených Marián Dudinský.
Pohreb 29.mája o 15.00 hod. v bratislavskom Krematóriu cesko.blox.pl
dziękuję za odpowiedź w sprawie pomocy na rzecz renowacji pomników na Slowacji, które upamiętniają Martyrologię Narodów.
Przepraszam, że nie podziękowałem zaraz wczoraj, po otrzymaniu od Pani odpowiedzi, ale chciałem poinformować najpierw Przyjaciół na Słowacji o zainteresowaniu się naszą wspólną Sprawą Biura Poselskiego Pana Posła Marka Borowskiego, członka dwóch Komisji Sejmu RP, które w swoich pracach mogą uwzględnić podniesiony przez nas temat.
Pomnik w Kežzmarku upamiętnia także polskiego, nieznanego obywatela, który zginął na granicy do Wolnego Swiata, a pomnik w Popradzie winien przypominać wszystkim Polakom, że w agresji zbrojnej na Czechosłowację w 1968 roku wzięły też niestety udział oddziały wojskowe w polskich mundurach.
Wczoraj mieliśmy w Polsce nieszczęsny PrimaAprilis i nie chciałem być źle zrozumiany.
Dzisiaj natomiast pragnę na wstępie powiedzieć, że współpracując jako przezes Stowarzyszenia Europejskiego PONS GAULI m.in. z panem wicepremierem Romanem Jagielińskim miałem okazję poznać panią prowadzącą jego biuro poselskie i chciałbym w tym miejscu wyrazić uznanie nie tylko dla tej Osoby, gdyż rownie rzeczowy, kompetentny i uprzejmy charakter miała np. moja wizyta w Będzinie, w biurze posła Dolniaka i w Czeladzi, senatora Szaleńca, bez wzgledu na moje osobiste zdanie na temat roli obu tych panów w moim życiu, czy w życiu innych Polaków. Podobne wrażenia pozostawiła w mojej pamięci wizyta w Tomaszowie Mazowieckim, u pana senatora Adamskiego.
W pracy na rzecz naszej Ojczyzny, w codziennych kontaktach zawodowych mamy w naszych społecznosciach lokalnych okazje do spotkań z ludzmi o różnych rodowodach, doświadczeniach, preferencjach światopoglądowych, czy sympatiach politycznych. Skupiajac swoją uwagę w merytorycznych punktach naszych zainteresowań unikamy pokusy niepotrzebnych wartosciowań interlokutorów, utraty celu naszych zamierzeńn i dążeń.
Celem Stowarzyszenia Europejskiego, które współzakładałem w Sosnowcu w 1999 roku jest m.in. pomoc licznym środowiskom (naukowym, artystycznym, kulturalnym i oświatowym, gospodarczym, mlodzieżowym, sportowym i innym) w rozwoju kontaktów umożliwiających przenikanie i wzajemne wzbogacanie się społeczności regionalnych w Polsce i w Europie; zadeklarowana na piśmie wola współpracy różnych podmiotów miała nie tylko promowac zainteresowane regiony i podmioty ale i slużyć popieraniu idei społeczeństwa obywatelskiego i samorządności lokalnej.
Polacy w Będzinie winni mieć bliżej w Unii Europejskiej do Słowaków w Popradzie i w Kežmarku. Miasta te były w przeszłości miejsami spotkań ludzi wielu kultur i grup narodowościowych; Niemcy i Zydzi, Cyganie (Synti i Roma) mają szansę wnieść swój wkład do Dialogu dla Przyszłości, projektu Wspólnej Przestrzeni Kulturowej - Instytutu Wielokulturowości, który chcielibyśmy wspólnym wysiłkiem wielu Osób i Podmiotów założyć i ugruntować.
Od lat czynimy przygotowania do tego dzieła. Pragniemy zainteresować Projektem Sejm RP. Zwracamy się za Pani pośrednictwem do Pana Posła Marka Borowskiego, Przewodniczącego Komisji Łączności z Polakami za Granicą, Członka Komisji Spraw Zagranicznych.
Opieka nad Pomnikami wspólnej Martyrologii naszych Narodów winna być punktem wyjścia w pracy nad realizacją projektu Przeszłość dla Przyszłości - Instytut Wielokulturowości, który będzie Zadaniem dla tych, którzy zechcą doń przystąpić.
Zapraszam serdecznie do zainteresowania się projektem Wspólnej Przestrzeni Kulturowej.
Proszę o podanie szczegółów, postaramy się pomóc. Ochroną pomników oraz ich konserwacją zajmują się Wydziały Konsularne oraz Rada Ochrony Pamięci Walki i Męczeństwa.
Pozdrawiam Maria Bogusz
From: Donat LUSK [mailto:volny@o2.pl] Sent: Monday, March 31, 2008 2:13 PM To: Marek Borowski; sowa-frankfurt@googlegroups.com Cc: szcpv@szcpv.org
Czy to biuroposelskie@borowski.pl, bo mamy Przyjaciół i pomniki na Słowacji, które upamiętniają Martyrologię Narodów? Pomniki zbudowane zostały przez naszych Przyjaciół ze Związku Byłych Więźniów Politycznych w Czechosłowacji za ich prywatne pieniądze i wymagają konserwacji, a budynek w którym to stowarzyszenie ma swoją siedzibę w Popradzie zmienił ostatnio właściciela i jest nim obywatel holenderski. Potrzebna jest pomoc oraz interwencja, a pan Marek Borowski przynależy do dwóch Komisji Sejmu RP.
39. výročia okupácie Československa - filmovy dokument z akcie ti mozem poslat a prilozis ho ku ziadosti pre Sejm
http://www.szcpv.org/07/kosice4.html DVD filmovy dokument z akcie ti mozem poslat a prilozis ho ku ziadosti pre Sejm Napis mi tvoju adresu kam mam DVD poslat. Pozdravuje Fero
Stowarzyszenie Czas Przestrzeń Tożsamość powstało w Szczecinie zaledwie w 2004 r. , z inicjatywy młodych artystów, dziennikarzy, historyków, regionalistówa a już może się pochwalić szeregiem znaczących działań, wśród których z uznaniem należy wskazać na wystawy: "Matki Solidarności" oraz "Twarze Bezpieki–gloryfikacja złego. Zderzmy zło z dobrem" . Wystąpienie o wpisanie do wykazu Honorowych Obywateli Miasta Szczecina nazwiska Lecha Wałęsy jest logicznym ciągiem Państwa zainteresowań i działania zgodnego z zasadą: "Zło dobrem zwyciężaj", po wyróżnieniu w ten sam sposób z Państwa inicjatywy osoby prof. Władysława Bartoszewskiego.
Tego rodzaju wyróżnienie przez współczesnych jest wyrazem hołdu w uznaniu zasług za działalność, rolę jaką przypadło odegrać wyróżnionemu Człowiekowi w życiu innych ludzi. Jest też skutecznym antidotum na indyferentyzm, szerzoną przez globalny konsumpcjonizm i postmodernizm obojętność wobec istotnych zagadnień społecznych, moralnych i politycznych naszej Ojczyzny.
Od 1982 roku jestem w Niemczech polskim emigrantem politycznym z pokolenia Solidarności, w której Lech Wałęsa miał niewątpliwie do odegrania bardzo ważną rolę. W interesie Polski leżało zatem przed dwudziestu laty wskazywanie na osobę Lecha Wałęsy, służyła temu między innymi Nagroda Nobla; pisałem też nawówczas m.in. w katolickim tygodniku ukazującym się w Polsce, mówiłem do mikrofonu Rozgłośni Polskiej Radia Wolna Europa, żew oczach Zachodu Wałęsa jest nadal reprezentantem polskiego społeczeństwa.
Lech Wałęsa nadal jest - w oczach Niemców - dla Polaków tym, kim był! Taka jest i ma pozostać ta Postać. Nie ma żaden Polak potrzeby zaklinania się na wszystkie świętości w obliczu antypolskich pomówień. Także w obliczu prawdy spisywanej w niezliczonych artykułach i księgach, głoszonej przez radnych i bezradnych miłośników tej upatrzonej i dobranej każdemu według jego potrzeb prawdy.
Pośród wielu rzeczy, które łączą moją osobę z Lechem Wałęsą jest także i satysfakcja z życia, które nie musi wcale poruszać się po obszarach zarezerwowanych można by pomyśleć chyba tylko dla wyobraźni niektórych przedstawicieli samorządności lokalnej, w jej kształcie jaki mamy zarówno w Czeladzi jak i w Szczecinie. Dla tych samych radnych i bezradnych osób w styczniu 1999 roku właśnie w Czeladzi Stowarzyszenie Europejskie PONS GAULI, które zakładałem podjęło postanowienie zapisane w Uchwale 14 stycznia o popieraniu inicjatyw umacniających postawę obywatelskiej odpowiedzialności za dobro wspólne, umacniających poczucie więzi zbiorowej, dających jednostkom i grupom świadomość siły oraz zdolności rozwiązywania konkretnych problemów i załatwiania spraw bez oglądania się na pomoc innych.
Popieram Pańskie działania na rzecz społeczeństwa obywatelskiego i samorządności lokalnej, zaś gdybym miał dzisiaj być poproszony o pomoc, lub radę dla Pańskieg ośrodowiska, to odpowiedziałbym pewnie dwoma słowami: bierzcie i róbcie! Czyż nie tak mówi do Polaków Lech Wałęsa? Czyż nie tak mówi do Polaków Kościół Katolicki, Wielki Nauczyciel Naszego Narodu? Czyż nie dzieli się z nami w ten sam sposób Dokonaniem i Dobrą Nowiną: Zło nie jest tak potężne, jakie je malują. Swiat na tym polega, że Dobro zwycięża Zło. Złe myśli należy odsunąć, by nie prowadziły jednych do wyrażania pomówień, a drugich do zaklinania się, że nie popełnili tego, o co pospolita podłość zwykła posądzać niezwykłych Ludzi.
Nauczony przykrym doświadczeniem już Pan zapewne wie, że z radnymi nie należy dyskutować. Radni głosują na posiedzeniach rady, a ich głosy się przelicza. Ot i cała demokracja. Radni powinni jeszcze mieć swoje partyjne i lokalne środowiska, spotykać się regularnie z ludźmi, by wysłuchiwać ich głosów, wsłuchiwać się w tzw. głos ludu. Czy zapyta Pan, co robić, jeżeli na tym etapie zaspokajania potrzeb demokratycznych obywateli, jaki obecnie w Polsce i na świecie mamy, nie wszyscy radni cieszą się jednakowo dobrym słuchem? Porządek demokratyczny przynosi odpowiedź: nie należy dyskutować z ignorantem, bo każde miłe słowo potraktuje jak spam. Wykręci się sianem. Można złożyć w uzasadnionych przypadkach skargę do Przewodniczącego Rady z wnioskiem o włączenie jej do porządku obrad na kolejnej sesji. Zostanie przynajmniej raz przeczytana na końcu dnia. Można też takiego radnego, który mija się z powołaniem w zdecydowany sposób, zwyczajnie odwołać, albo zachęcić do ustąpienia.
Z najlepszymi pozdrowieniami, życzeniami dawania sobie rady, powodzenia w rozwoju działalności
Subject: Re: [sowa] Rabbi Arthur Waskow: STOPPING TERROR, MAKING PEACE; OUR VOICE No 31:40
To wszystko co radny z PIS w Szczecinie opowiada jest bezczelnym kłamstwem ,jest skandalem wobec Wolnej POLSKI ,Wobec Solidarniści , Wobec prawa . Mówię to jako praktykujący człowiek Wiary w Imię Ojca i Syna i Ducha Świętego Amen .
Gdzie jest głos IPN ? Gdzie jest głos Ministera Sprawiedliwości ?.Gdzie jest Prawo i Sprawiedliwość ?,Gdzie jest głos Solidarność ?.Kolejny raz ubliża mi się publicznie bezczelnymi kłamstwami i pomówieniami .Kiedy wreszcie te sprawy zostaną jednoznacznie udokumentowane i przez jeszcze żyjących świadków potwierdzone. Tego domagam się od wielu lata ja i prawda historyczna . Jak długo jeszcze można pozwalać na takie bezczelne kłamstwahistoryczne wobec całego świata .L .Wałęsa.